|
أرسل الله ابنه يسوع نوراً للأنام
"Bóg posłał swego Syna, Jezusa, jako światło dla ludzi"
Chrześcijanie świata arabskiego
„Myślę o tym, co każdy z was mówi: Ja jestem Pawła, a ja Apollosa; ja jestem Kefasa, a ja Chrystusa. Czyż Chrystus jest podzielony? Czyż Paweł został za was ukrzyżowany? Czyż w imię Pawła zostaliście ochrzczeni?” (1Kor 1,12-13)
„Tak więc, gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki; podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest poszanowanie, współweselą się wszystkie członki. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami” (1Kor 12,26-27).
„To, że jesteśmy podzieleni w gronie chrześcijan, jest skandalem”. Te słowa powiedział Archimandryta Benedict Ioanno reprezentujący Patriarchę Konstantynopola na kongresie ekumenicznym w Gnieźnie w marcu 2004. Ostatecznie wszyscy należymy do Chrystusa, a nie do naszych przywódców kościelnych, choć im właśnie ufamy, że do Chrystusa nas zaprowadzą.
Jednym z elementów jedności chrześcijan jest wzajemne współczucie i wzajemna pomoc. Wydaje się, że brak wzajemnego wsparcia (nawet modlitewnego) wynika przede wszystkim z braku wiedzy o naszych braciach wyznających Chrystusa. Jest bardzo dobre i godne pochwały, że nasi biskupi zorganizowali zbiórkę pieniędzy dla ofiar wojny w Iraku oraz trzęsienia ziemi w Iranie. Świadczy to o trosce chrześcijan o każdego człowieka, bez względu na wyznanie. Jednak czy najpierw nie powinniśmy pomyśleć o cierpiących współbraciach w Chrystusie? Czy zapominamy o nich tylko dlatego, że ich przywódcy nie do końca są zgodni z naszymi przywódcami religijnymi?
Wierzę, że pierwsza przyczyna naszego braku zainteresowania chrześcijanami Wschodu leży w braku wiedzy o nich. Kto w Polsce słyszał o masakrze pakistańskich chrześcijan w roku 2002? Albo o kolejnym napadzie na chrześcijański dom pomocy sierotom i wdowom w Egipcie na początku stycznia 2004? Albo o dniach jedności chrześcijańskiej w Libanie w lutym 2004? Albo o obrzędzie odnowienia przymierza chrztu w Jordanie, jaki miał miejsce w lutym 2004? Nasi współbracia mają swoje radosne i smutne wydarzenia, pielęgnują tradycje sięgające pierwszych wieków chrześcijaństwa, niektórzy z nich nawet mówią językiem, jakim mówił Pan Jezus – a my o nich po prostu nic nie wiemy. Dlatego powstała ta strona, abyś Ty, bracie i siostro, mógł dowiedzieć się o fakcie istnienia chrześcijan w krajach uznawanych przez nas za niechrześcijańskie, poznał ich troski i radości, tradycję i kulturę, abyś przynajmniej czasami wspomniał o nich w swoich modlitwach, oraz byś się nie zdziwił, kiedy ich cierpienia spadną również na nas. Jeżeli bowiem nie umiemy wesprzeć ich, to w pewnym momencie nikt nie będzie chciał wspierać nas.
Załączony schemat (rys.1 - religie i narodowości Bliskiego Wschodu, Wielka Encyklopedia Geografii Świata. Świat Grup Etnicznych s. 96) pokazuje odsetek chrześcijan w krajach Bliskiego Wschodu, a rys.2 (Kościoły Bliskiego Wschodu, tamże s. 98) przedstawia liczebność najważniejszych kościołów chrześcijańskich tego regionu . Szacuje się, że chrześcijanie stanowią ok. 5% całej ludności Bliskiego Wschodu, lecz ta liczba wciąż maleje zaczynając od czasów podboju arabskiego (wówczas chrześcijanie stanowili połowę ludności), a w ostatnich latach spadek liczebności chrześcijan można nazwać gwałtownym. Przytoczę tylko niektóre dane statystyczne: na początku XX w. chrześcijanie w Turcji stanowili 32% ludności, obecnie zaledwie 0,6%. W Egipcie jeszcze w 1975 roku chrześcijanie stanowili 20%, dzisiaj niewiele ponad 10%; w Syrii liczebność chrześcijan spadła z 40% do 7,8%; w Iranie z 15% do 0,5%; w Tunezji z 50% do niecałych 10% populacji.
Zapoznawanie się z chrześcijanami Wschodu wypada rozpocząć od grupy Asyryjczyków (również nazywanych Chaldejczykami, Aramejczykami lub Syriatami). Do dziś w tej grupie funkcjonuje język aramejski zbliżony do tego, jakim posługiwano się na terenie Izraela w czasach Jezusa, oraz imiona, znane nam z opowieści biblijnej o upadku północnego państwa żydowskiego. Asyryjczycy zamieszkują tereny na pograniczu dzisiejszej Turcji, Syrii i Iraku (znana nam z Biblii stolica Asyryjczyków Niniwa znajduje się obok dzisiejszego Mosulu w Iraku). Ich liczebność szacuje się na ok. 3 mln (!) przy czym jedynie połowa z nich nadal zamieszkuje swoje ziemie historyczne. Pozostali są na emigracji, przede wszystkim w Szwecji i w Niemczech.
Następna duża niearabska grupa chrześcijan Bliskiego Wschodu to Maronici. Mieszkają przede wszystkim w Libanie (jeszcze do niedawna nazywanym Szwajcarią Bliskiego Wschodu), gdzie ich jest ok. 1,6 mln, jak również w Syrii, Egipcie i na Cyprze w liczbie ok. 400 tys.
Przedstawicieli narodowego i unickiego Kościoła Ormiańskiego można spotkać prawie w każdym kraju Bliskiego Wschodu. Koptowie w liczbie ok. 5 mln mieszkają w Egipcie, który był kolebką chrześcijańskiego życia klasztornego. Są tam również chrześcijanie innych narodowości, należący do najstarszych Kościołów, pielęgnujący prawie 2000-letnie tradycje.
Kilka słów należy poświęcić nielicznym chrześcijanom zamieszkującym kolebkę chrześcijaństwa – Izrael. Liczba wyznawców Jezusa arabskiej narodowości na terenach Autonomii Palestyńskiej wynosi ok. 32 tys., oraz ok. 180 tys. na pozostałym terytorium Izraela. Większość z nich należy do wspólnot prawosławnych różnych obrządków: Greckiego, Syryjskiego, Koptyjskiego, Etiopskiego, Rosyjskiego. Izraelscy Maronici i Melkici należą do kościołów unickich, są również w Izraelu nieliczni przedstawiciele innych kościołów chrześcijańskich. O sytuacji palestyńskich chrześcijan niech świadczą liczby: dwa razy więcej chrześcijan z Ramallah mieszka w miejscowości Dearborn (Michigan) niż w samym Ramallah; trzy razy więcej betlejemskich chrześcijan jest na emigracji niż w samym Betlejem.
Chrześcijanie są obecni praktycznie w całym świecie arabskim i muzułmańskim. Nawet w Maroku prawie 1% ludności wyznaje chrześcijaństwo. Władze Arabii Saudyjskiej utrzymują, że w ich kraju nie ma wyznawców Jezusa Chrystusa, jednak w rzeczywistości jest ich tam co najmniej 800 tysięcy (czyli 3,7% całej ludności). Nie powinno to dziwić, zważywszy, że islam powstał ponad pół tysiąca lat później niż chrześcijaństwo. Jednak przyzwyczailiśmy się do myślenia, że świat arabski, świat islamu jest jednolicie muzułmański, i nie zdajemy sobie sprawy z tego, że miliony naszych braci potrzebują naszego wsparcia. Przynajmniej modlitewnego.
::
Trudne trwanie
W krajach o dużej liczbie chrześcijan muzułmanin żył kosztem niemuzułmanina. Co prawda islam określił chrześcijan i żydów jako ludzi księgi, którym należy się szacunek i ochrona, jednak pod warunkiem, że okażą jak najdalej idącą lojalność, zaakceptują prawo muzułmańskie, zgodzą się ze statusem obywateli niższej kategorii i nie odmówią żadnej usługi na rzecz rządzących.
czytaj dalej
::
Rany Wielkanocne
Jedną z ran na ciele Kościoła, mistycznego Ciała naszego Pana, jest rozdarcie i brak zgody z powodu daty obchodów Wielkanocy. W tym roku, jak wiemy, mamy szczególnie dużą różnicę - Kościół katolicki świętuje Zmartwychwstanie Jezusa w drugą niedzielę prawosławnego Wielkiego Postu.
czytaj dalej
::
|
|
|